poniedziałek, 26 stycznia 2015

Spotkania z blogerami lepsze niż pozowanie na ściankach!


Wyjazd nad morze? Oczywiście, o każdej porze roku. Wyjazd z blogerami nad morze? ZAWSZE! ;)
Weekend w Gdynii już za mną, ale emocje jakie towarzyszyły na tegorocznym spotkaniu blogerów #seebloggers towarzyszą mi teraz i zapewne długo będę wracać wspomnieniami do tych chwil. Jako blogerka modowa powinnam z wypiekami na twarzy oczekiwać na pokazy mody i pozowanie na ściankach. Od czasu do czasu rzeczywiście wypada pokazać się tu i ówdzie, bo tematyka bloga tego wymaga. Można wtedy poszaleć ze stylizacją i podejrzeć jak obecne trendy interpretują "ważne osoby z branży". Natomiast są też takie wydarzenia, które dają poczucie spełnienia. Mam na myśli spotkania z blogerami, warsztaty i wykłady poświęcone tematyce blogowania. Tegoroczne See Bloggers było bez wątpienia jednym z lepszych spotkań dla blogerów, w których miałam przyjemność uczestniczyć. A to za sprawą merytorycznych wykładów, kreatywnych warsztatów, fantastycznych spotkań z ludźmi i genialnej imprezy integracyjnej. Ten weekend dał mi zastrzyk pozytywnej energii i jeszcze większej chęci do rozwijania się. Gdyby wszyscy ludzie oceniający negatywnie blogosferę mieli świadomość jacy wartościowi blogerzy istnieją, wówczas nie byłoby tyle hejtu. Blogerzy w większości przypadków to nie głupie szafiarki z Pudelka :)
Ps. Korzystając z okazji, chciałabym podziękować każdemu, kto odwiedza tego bloga. Art You Ready to ja i Wy. Super, że Was mam! Buziaki.

w oczekiwaniu na panel dyskusyjny

 Hubi z Sotrendera taki fajny

MediaFUN mój ulubiony! VegeSzamanka pije alkohol!

 Moja piękna kanapka na warsztatach Lidla

warsztaty Organique ( zrobiłam swoją maseczkę!)

Erillsstyle i SoKayka

Mamy do siebie dużo dystansu

Były też tańce z Maćkiem

 z VegeSzamanką

 better!
Vegeburger mniami!

Do 6 rano nie możemy przestać :)

 Wróciłam, chcę jeszcze!

środa, 21 stycznia 2015

Pielęgnacja skóry trądzikowej - test kosmetyków.


Skóra tłusta, z tendencją do powstawania trądziku wymaga szczególnej pielęgnacji. Dzisiejszy post powstał z myślą o wszystkich kobietach, które poszukują kosmetyków do zadań specjalnych. Te, które walczą z trądzikiem, zapewne przyznają mi rację, że wygrana bitwa z krostkami, przebarwieniami wcale nie oznacza, że problemy minęły. Zatem moje drogie, specjalnie dla Was moja tajna broń w walce z trądzikiem. Uwierzcie mi przetestowałam już chyba wszystko włącznie z zabiegami u kosmetyczki, te kosmetyki działają!

W kwestii pielęgnacji najważniejsze jest oczyszczanie.
Moim ulubionym zestawem jest płyn micelarny Mixa oraz żel bez mydła Avene, który nigdy się nie kończy :) Używam go już od dwóch miesięcy, a ubyło go 1/3 opakowania. Dlaczego ten zestaw?

Płyn micelarny Mixa - idealnie oczyszcza makijaż bez konieczności pocierania. Jest delikatny dla skóry, nie podrażnia jej. Świetny do usuwania tuszu (nawet wodoodpornego) i cieni. Oczy nie łzawią. Skóra po użyciu tego płynu jest nawilżona i aksamitna w dotyku. 
Eau Thermale Avene - żel oczyszczający do twarzy i ciała. Moje odkrycie ubiegłego roku. Poleciła mi go farmaceutka w aptece. I muszę przyznać, że to był strzał w 10! Żel doskonale usuwa resztki makijażu, pięknie pachnie, jest wydajny. Zapewnia komfort po użyciu. Skóra nie ściąga się, nie ma efektu wysuszenia. Po dwóch miesiącach stosowania mogę uznać, że rzeczywiście bardzo dobrze sobie radzi z oczyszczaniem skóry, zwalczaniu i powstawaniu zaskórników i krostek. Skóra jest gładka, a pory jakby mniej widoczne. I co ważne łagodzi podrażnienia i zaczerwienienia.


Żel oczyszczający Ziaja - Liście Manuka. Kupiłam go z ciekawości, koleżanki były z niego zadowolone. Moim zdaniem jest ok. Nie oczekiwałam od tego produktu wiele, ale spełnia podstawowe oczekiwania. Usuwa zanieczyszczenia, daje efekt świeżości to zasługa ekstraktu z liści manuka. Działa antybakteryjnie, nie zawiera mydła więc nie zatyka porów. Jak za 10 zł, produkt który może być alternatywą do tych dużo droższych.

M.A.C green gel cleanser - wersja podróżna. z racji tego, że często wyjeżdżam, muszę mieć w kosmetyczce produkt, który będzie niewielkich rozmiarów i działał najlepiej jak to możliwe. Żel oczyszczający jest bardzo wydajny, beztłuszczowy. Usuwa makijaż i nawilża skórę. Zawiera ekstrakt z ogórka i alg, który łagodzi podrażnienia. Bardzo go lubię. Cera po umyciu wygląda promiennie. Mógłby być nieco tańszy, ale uważam że jest wart swojej ceny.

Płyn micelarny Ziaja - Ulga. Mój tańszy odpowiednik Mixy. Jest delikatny, dobrze nawilża, łagodzi podrażnienia i nie powoduje wysuszania. Mimo tego, że mam skórę z tendencją do powstawania trądziku, to jestem tez podatna na uczulenia, dlatego moje produkty muszą bezpieczne.


Krem Pharmaceris z 10 % kwasem migdałowym na noc. Gdybym wiedziała, że jest tak dobry jak o nim piszą to kupiłabym go już dawno temu. A tak zachwycam się nim od dwóch miesięcy. Moim jedynym określeniem jest WOW! Faworyt w pielęgnacji na noc. Fantastycznie złuszcza, wyrównuje koloryt skóry, rozjaśnia przebarwienia, zapobiega powstawaniu trądziku, zwalcza istniejące krostki i minimalizuje pory. Natomiast na początku działania występowało uczucie ściągnięcia i pieczenia, ale to normalne przy tak intensywnym złuszczaniu. Przy takiej intensywnej kuracji jest potrzebne nawilżanie skóry na dzień. Ja używam kremu Multi Active Jour  Clarinsa i sprawdza się super. Jeśli szukacie kremu, który naprawdę Wam pomoże w walce z trądzikiem to polecam sprawdzenie Pharmaceris. Nie bez powodu dostał nagrodę inStyle'a na kosmetyk roku.

Krem Effaclar Duo Plus - La Roche Posay. Mój drugi ulubieniec, który stosuję zamiennie z powyższym kremem. Na początku używałam go na dzień i na noc. Teraz głównie na noc. Ma lekką formułę, która nie zatyka porów, dobrze nawilża i nie wysusza skóry. Radzi sobie z oczyszczaniem i co ważne zwalcza krostki i bolesne grudki podskórne. Polecam go bo widać, że działa. Po pierwszy tygodniu zauważyłam różnice. Skóra wyglądała na zdrową i promienną.

Krem Ziaja - Liście Manuka mikrozłuszczający z 3% kwasem migdałowym na noc. 
Lubię go za delikatną żelową konsystencje. Szybko się wchłania i dobrze nawilża. Używam go  w momencie kiedy z moja cerą nie ma większych problemów. Po prostu utrzymuje ją w równowadze. Stosuję go na noc. Skóra wygląda świeżo. Od razu podkreślam, że jeśli oczekujecie po nim efektów takich jak po Pharmaceris to nie ma co porównywać, ale za tę cenę można go poużywać :) Mi nie robi krzywdy.

wtorek, 20 stycznia 2015

Gra proporcjami, czyli trendy wiosna - lato 2015.


Moda na nowości lansowane przez projektantów jest zazwyczaj uwielbiana przez kobiety
i niezrozumiała przez facetów. Kiedy robiłam zdjęcia do tego posta, mój chłopak powiedział mi, że zupełnie nie czuje najnowszych trendów. A te rzeczywiście są trudne, bo będziemy celowo grać proporcjami. Jedna z modniejszych sylwetek w sezonie wiosna - lato 2015 to przeskalowana ciężka i długa góra oraz ciężki dół. Wydłużone tuniki, kurtki, koszule wkładamy do dopasowanych spódnic sięgających co najmniej do kolan. Oczywiście możemy ten trend interpretować na własne potrzeby i szaleć z proporcjami. Ja celowo włożyłam adidasy, bo do sportowej stylizacji pasują mi najbardziej. 

Moje drogie, a Wy co myślicie o tym trendzie na celowe zaburzanie proporcji? 
Pocieszające jest to, że zawsze możemy ukryć mankamenty figury, natomiast musimy uważać, aby optycznie nie dodać sobie zbędnych kilogramów. Nie ma nic gorszego niż wyglądać modnie i... grubo.
Ps. Wiem, że ten trend jest dziwny, ale najdziwniejszy to nakładanie spódnic na sukienki albo spódnic na spodnie i sukienki. Nie wiem jak to ugryźć, ale postaram się coś przygotować, do wiosny jeszcze daleko. Buziaki :)





płaszcz: Allegro
t-shirt: Pull&Bear
spódnica: Zara
adidasy: Reebok
okulary: Parfois
torebka: Mohito